Powstają kampanie społeczne, ludzie organizują się. To wszystko po to, żeby świąteczny bigos nie wylądował w  worku na śmieci, a pół bochenka wczorajszego chleba, zostało wykorzystane, a nie podzieliło los bigosu, ale to dopiero początek ruchu, który małymi krokami spowalnia, bo jeszcze nie zatrzymuje - szalejącego konsumpcjonizmu i marnowania na wręcz niewiarygodną skalę mln ton żywności. Jesteś na tej stronie, być może dlatego że również Ciebie męczy nadmiar i zastanawiasz się jak zacząć proces u siebie. Spróbuję bez zbędnego mądrzenia się trochę opowiedzieć. Być może również ty chcesz mniej?