Gdyby większość napływających wiadomości była rzetelna, potrzebna do pracy albo codziennych decyzji — historia wyglądałaby inaczej. Często jednak tak nie jest. Wiele treści krąży bez weryfikacji, a ich „pilność” bywa sztuczna. Dla nas – ludzi – ceną jest uwaga. A uwaga to waluta, za którą płacimy spokojem.
Jak wyłączyłam szum: osobista ścieżka
Przez lata mój dzień zaczynał się od włączonego radia lub telewizora. Szum był tłem wszystkiego: śniadania, pracy domowej, wieczornych rozmów. W samochodzie zamiast muzyki — fale reklam.
Zaczęłam od małej zmiany: radio zamieniłam na podcasty i audiobooki. Ponad godzina drogi w jedną stronę nagle stała się czasem na „czytanie” i ciche porządkowanie myśli. Telewizor włączałam tylko wtedy, gdy naprawdę chciałam coś obejrzeć. Z czasem… przestaliśmy oglądać TV w ogóle. I nie przyszło uczucie straty. Przyszły za to książki, dłuższe rozmowy i cisza, za którą — nie wiedziałam — tak tęskniłam.
Kolejny krok był odważniejszy: wylogowałam przewijanie. Instagram i Facebook zostały „narzędziami do publikacji”, a nie do zaspokajania ciekawości. Nie chcę scrollować emocji. Nadal docierają do mnie ważne wiadomości, ale w liczbie, którą mój układ nerwowy uniesie. Gonitwa myśli zwolniła. Zamiast czuć, że muszę być „na bieżąco ze wszystkim”, zaczęłam być na bieżąco ze sobą.
Mój krąg sprawczości
Mam świadomość, że nie mam wpływu na wszystko i nie pomogę każdemu, komu chciałabym pomóc. Nadal chcę być świadoma świata — ale nie kosztem własnej równowagi. Wolę inwestować energię w emocje moje, mojej rodziny oraz osób, które mi zaufały i pozwalają towarzyszyć sobie w procesie zmiany. To jest mój krąg sprawczości.
Dieta informacyjna: proste zasady na co dzień
Nie po to, by uciec od rzeczywistości — tylko by móc mądrzej w niej uczestniczyć - to możesz poćwiczyć:
- Create before consume: najpierw twórz (praca, notatka, trening, śniadanie bez ekranu), dopiero potem konsumuj treści.
- Okna informacyjne: krótki sloty dziennie na wiadomości, zawsze ze sprawdzonych źródeł. Poza nimi — tryb samolotowy dla głowy.
- Powiadomienia domyślnie OFF: włącz tylko to, co naprawdę wymaga reakcji. Reszta może poczekać.
- Minimalizm w obserwacjach: oczyść listy. Nie wszystko, co ciekawe, jest dla Ciebie w tym sezonie życia ważne.
- Wieczorny „higieniczny” cutoff: ostatnia godzina dnia bez ekranów. Sen jest lepszą informacją niż jakikolwiek feed.
- Niedziela bez mediów: choćby raz w miesiącu. Sprawdź, co się wydarzy, gdy nie wydarzy się „nic”.
To nie rezygnacja — to wybór jakości obecności
To nie jest rezygnacja z odpowiedzialności. To wybór jakości obecności. Kiedy nie rozmieniamy uwagi na drobne, mamy więcej miejsca na prawdziwe relacje, sensowną pracę i realną pomoc tam, gdzie faktycznie możemy coś zmienić. „Nie wiem wszystkiego” nie jest porażką — to akt odwagi. Prawo do niewiedzy teraz, by móc wybrać wiedzę na czas.
Wszystko to co tu napisałam, może wydawać się bardzo trudne, dla mnie 2 lata temu wręcz uśmiałabym się na taki pomysł, ale małe kroki - zdecydowanie pomogły to wszystko wprowadzić intuicyjnie bez wielkiego planowania i wyrzeczeń. Po żadnym z kroków nie miałam poczucia straty. Zakładam, że to się może zdarzyć i nie widzę przeszkód aby wtedy powrócić do wcześniejszych zachowań.
Trzymajcie się ciepło 🙂
