Czy rzeczy naprawdę przechowują wspomnienia?

A jednak coraz częściej widzę, że prawdziwy problem nie polega na tym, że mamy za mało miejsca. Problem polega na tym, że mamy za dużo hałasu.

Wyzwalacze wspomnień

Rzeczy potrafią uruchamiać pamięć – to fakt. Zapach swetra, bilet do kina sprzed lat, magnes z wakacji, list w kopercie. Ale to nie przedmioty są wspomnieniami. One są tylko wyzwalaczami. A wyzwalacze, kiedy jest ich zbyt dużo, zaczynają działać jak powiadomienia w telefonie: zamiast pomagać, męczą.

W pewnym momencie przestajemy pamiętać, dlaczego coś zachowaliśmy. Zostaje tylko poczucie winy, że „nie wypada wyrzucić”, że „to ważne, bo… no właśnie, bo co?”.

Minimalizacja nie zabiera wspomnień. Minimalizacja pozwala, cieszyć się tymi, które są faktycznie istotne.

Utrata czy selekcja?

Kiedy myślimy „minimalizacja = utrata”, ustawiamy się w pozycji obronnej. Jakby porządkowanie było wojną z przeszłością. Tymczasem minimalizacja może być zupełnie czymś innym: świadomą selekcją tego, co ma zostać, bo zasługuje na miejsce – nie tylko w domu, ale i w naszej uwadze.

Dla mnie minimalizacja jest szansą na:

  • wzmocnienie wspomnień, które są dobre i budujące,

  • oddzielenie tego, co jest historią, od tego, co jest ciężarem,

  • odrzucenie przedmiotów, które bardziej odciągają nas od życia, niż je wspierają.

To nie jest „pozbywanie się”. To jest porządkowanie relacji z własną przeszłością.

Rzeczy, które trzymają nas w miejscu

W declutteringu najczęściej nie zatrzymują nas rzeczy piękne. Zatrzymują nas rzeczy „na później” i rzeczy „z obowiązku”.

  • Ubrania, które mówią: „powinnaś wyglądać inaczej”.

  • Pamiątki, które przypominają o relacjach, w których było więcej bólu niż dobra.

  • Prezenty, które są dowodem czyichś oczekiwań, nie naszej radości.

To są przedmioty, które nie tyle przechowują wspomnienia, co przechowują napięcie.

Minimalizacja może być decyzją: nie chcę, żeby mój dom był magazynem tego, co mnie przytłacza.

A co ze wspomnieniami, które chcemy zatrzymać?

Tu jest sedno: minimalizacja nie polega na tym, żeby nic nie mieć. Minimalizacja polega na tym, żeby mieć to, co działa.

Jeśli wspomnienie ma zostać, warto je uszlachetnić. Nadać mu formę, dzięki której będzie żyło, a nie zalegało.

Kilka sposobów, które naprawdę działają:

1) „Pudełko wspomnień” zamiast dziesięciu pudeł
Jedno miejsce, jedna kategoria, jasna granica. To jest ulga. Wspomnienia są bezpieczne, ale nie rozlewają się na całe mieszkanie.

2) Rzeczy z funkcją
Najlepsze pamiątki to takie, które mogą być częścią codzienności: kubek po babci, z którego naprawdę pijesz, koc, którym się okrywasz, ramka z jednym zdjęciem, które lubisz. Wspomnienie żyje, bo jest używane.

Minimalizacja jako wzmocnienie pamięci

W minimalizmie jest coś przewrotnego: im mniej przedmiotów pełni rolę „nośników wspomnień”, tym mocniej działają te, które zostają.

Wtedy pamiątka przestaje być jedną z wielu. Staje się tą jedyną, wybraną. Nie ginie w stosie. Nie miesza się z rzeczami „do ogarnięcia”. Nie przykrywa jej warstwa codzienności.

Dla mnie minimalizacja to właśnie to: szansa na wzmocnienie wspomnień zasługujących na to, by z nami pozostać oraz na odrzucenie tych, które nas odciągają od tego, co dobre.

Bo dom nie jest archiwum wszystkiego. Dom jest miejscem życia.

A życie potrzebuje przestrzeni.

Podziel się swoją opinią



Newsletter

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco z nowościami.

Współpraca

Kontakt

  • ul. Partyzantów 13 I
    05-850 Ożarów Mazowiecki

  • 512 307 537

  • joanna@organizujedom.pl

Czym się zajmuję?

Twoja nieruchomość znajduje się w Warszawie lub jej okolicy, a Ty chcesz ją odgracić i uporządkować? Jesteś we właściwym miejscu. Przejdźmy ten proces razem.

OrganizujeDom.pl | Copyright © 2020 All Rights Reserved.