Minimalizm – moda czy konieczność

Poza osobami, które zwracają się do mnie o pomoc w decluttering swojego domu, nie znam wielu osób, które by powiedziały: mam dużo rzeczy. Każdy z nas żyje w przekonaniu, że ma właśnie tyle rzeczy ile potrzeba.

Jednak ilość czynności i czasu, jakie zbędne przedmioty pochłaniają, pozwala nam w końcu dojść do miejsca, w którym pragniemy zweryfikować ten pogląd. Myśl o porządkach, cieszy. Pełni energii i entuzjazmu, zabieramy się do działania. Podchodzimy do sprawy z myślą-szybko pójdzie, dam radę w jeden dzień, przecież wcale nie mam dużo rzeczy. I tu zaczynają się schody.

Nadmiar rzeczy

Gdy kilka lat temu, rozpoczęłam swoją drogę do minimalizmu, odgracenia czy decluttering ‘u własnego domu, okazało się, że mam ich zdecydowanie więcej rzeczy niż myślałam. Właściwie każda szafka, szuflada czy pudełko kryły rzeczy, z których nie korzystałam, a wręcz nie lubiłam. Lubię przestrzeń, mam się za osobę poukładaną, zatem kiedy zagraciłam tak to mieszkanie? Na co mi tyle ubrań, plastikowych pojemników, reklamówek i innych „przydasiów”?

Tak zaczęłam swoją nieśmiałą, choć wciąż niedoskonałą znajomość z minimalizmem i decluttering iem

Minimalizm – a na co mi to potrzebne?

Choć wiem jak wiele korzyści niesie ze sobą decluttering domowych przedmiotów, wychodzę z założenia, że jeśli ktoś nie czuję potrzeby zmiany, to nie ma takiej siły, która by go do tego przekonała. Potrzeba zmniejszenia liczby posiadanych rzeczy może przyjść znienacka, zaskoczyć nas i zadomowić się na dobre. Powody mogą być różne. Może to być chęć powiedzenia „nie” konsumpcjonizmowi, zmiany stylu życia, odzyskania spokoju ducha, a z bardziej prozaicznych rzeczy, po prostu potrzeba odgracenia mieszkania, zaoszczędzenia pieniędzy, przeprowadzka czy dbanie o środowisko naturalne.

Pierwsze kroki

Wiele osób sięga po inspirację do pojemnych zasobów internetu. To dosyć popularny i szeroki temat, dlatego pełno o nim poradników, artykułów, blogów itd. Nie mówiąc już o specjalnych zeszytach, w których można zapisywać swoje postępy na drodze ku minimalizmowi. Jednak aby rozpocząć drogę trzeba zacząć działać, a nie tylko patrzeć jak u kogoś to się świetnie i w przyśpieszonym tempie dzieje. Dlatego, gdy już jesteśmy bogatsi o wiedzę, warto podejść do sprawy stopniowo. I tak oto moim mottem zaczęło być: „Na co ci to?”. Pytanie zadawane wielokrotnie zaczęło przynosić efekty. Bo jak człowiek sobie usiadł sam ze sobą, nie oglądając się na promocje 2+1, 4+2, kampanie nowych kolekcji ubrań, bo inaczej to się na mieście nie pokazuj. Z reguły odpowiedź brzmiała: „Na nic”. Tym sposobem zaczęłam ograniczać swoje zakupowe szaleństwo. A rzeczy, które stopniowo wyrzucałam ze swojego życia, lądowały na serwisach sprzedażowych typu allegro, olx czy vinted, zapełniając mój portfel pieniędzmi nie zawsze dużymi, ale jednak ze sprzedaży przedmiotów, które nie były mi potrzebne. A wolna przestrzeń w szafkach wciąż rośnie.

Zdałam sobie również sprawę, że nadmiar, którym się otaczam spowodowany jest tym, że owszem z jednej strony kupuję zbyt dużo nowych rzeczy, ale z drugiej strony niechętnie pozbywam się tych starych. Co nie jest tak naprawdę złą cechą, bo przecież, coś, co jest stare, nie znaczy od razu mniej wartościowe. Jednak we wszystkim trzeba zachować umiar, bo trzymanie ubrań z serii „po domu” i „kiedyś to jeszcze założę” w ilościach hurtowych mija się z celem. Dlatego zrobiłam rachunek sumienia i z „na co ci to?” na ustach pozbyłam się 80% ubrań. I co jest w tym wszystkim najdziwniejsze. Wreszcie mam się w co ubrać, dlatego, że widzę ubrania które lubię zaraz po otwarciu szafy, która notabene bardzo się zmniejszyła.

Od ubrań, torebek, butów i dodatków, przeszłam przez plastikowe pojemniki, foliówki i tzw. durnostojki, sprzęt gospodarstwa domowego, sprzęt sportowy i najgorsze dokumenty i pamiątki.

Minimalizm to proces

Brak pośpiechu jest tu bardzo ważny, to nie wyścig. Minimalizm to droga, proces, który trwa.. W tym wszystkim nie chodzi o to, żeby z dnia na dzień wyrzucić połowę rzeczy z mieszkania i stać się mniszką. Dążymy do tego, aby mieć tyle, ile nie przytłacza, tyle ile się czuje, że chce się mieć i jest dla ciebie dobre. To przejście na tryb ciągłego zadawania pytań, czy ja naprawdę tego potrzebuję i dlaczego akurat tego potrzebuję, co ten przedmiot wnosi do mojego życia.

Pierwszy krok jest trudny do uczynienia i jeżeli czujesz, że potrzebujesz przy tym wsparcia, zadzwoń do mnie, chętnie doradzę, spotkam się i pomogę.

Uwierz, to zmienia życie na lepsze. Wraz z pozbyciem się bałaganu znika spora część bałaganu życiowego. Coś jak naczynia połączone.

Czy nie fantastycznie byłoby wejść po trudnym dniu w pracy do domu, w którym panuj Twoja harmonia? Gdy potrzebujesz klucze od schowka, wiesz, do której szuflady pójść, a pakując walizkę na wyjazd, zajmuje Ci to chwilę, bo wszystko jest na właściwym miejscu. To nie magiczne sztuczki to pewna systematyka, którą może stosować każdy z powodzeniem.

Zresztą nie będę Cię przekonywać, jak nie spróbujesz, ocena tego nie będzie możliwa.

Szafa na zdjęciu, nie jest ściągnięta z banku zdjęć, to moja szafa zredukowana z 4 do 1 skrzydła.

Podziel się swoją opinią



Newsletter

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco z nowościami.

Kontakt

  • ul. Partyzantów 13 I
    05-850 Ożarów Mazowiecki

  • 512 307 537

  • joanna@organizujedom.pl

Czym się zajmuję?

Twoja nieruchomość znajduje się w Warszawie lub jej okolicy, a Ty chcesz ją odgracić i uporządkować lub korzystnie przedstawić potencjalnemu nabywcy. Potrzebujesz konsultacji prawnej dotyczącej statusu prawnego nieruchomości? Jesteś we właściwym miejscu.

OrganizujeDom.pl | Copyright © 2020 All Rights Reserved.